piątek, 20 maja 2016

Jak wygląda moja dieta?



Jak wspominałam już wielokrotnie na blogu, od jakiegoś czasu odchudzam się, pisałam TUTAJ o swoim problemie z otyłością i o początkach odchudzania. Na chwilę obecną schudłam już prawie 8 kg i uznałam, że dobrze będzie wspomnieć jak wygląda moja dieta, bo jak wiadomo dieta to 70% odchudzania.

W internecie można znaleźć wiele diet "cud", co jedna to lepsza i w każdej trzeba rezygnować przynajmniej z połowy zjadanych dotychczas produktów. Wiele informacji podawanych przez dietetyków, trenerów personalnych czy choćby blogerów/vlogerów, zawiera mnóstwo sprzeczności, jedni każą rezygnować z pieczywa, inni z ziemniaków albo z produktów nabiałowych, jeszcze inni z tłuszczu, a następni każą tego tłuszczu spożywać jak najwięcej i są nawet diety oparte głównie o posiłki tłuszczowo-białkowe.
Ogólnie czytając te wszystkie informacje, z każdej strony inne, można zwariować i ostatecznie człowiek nie wie co się powinno a czego się nie powinno, żeby było dobrze.

Niestety do wszelkiego rodzaju diet eliminacyjnych trzeba podchodzić z rozsądkiem, bo czasami dieta może przynieść więcej szkody niż pożytku i nawet jeśli dzięki niej schudniemy, to stan naszego zdrowia może być opłakany. Takie informacje czytałam na przykład na temat popularnej diety Dukana, którą sama kiedyś przez krótki czas stosowałam, potem dowiedziałam się że może obciążać nerki i wątrobę i zdarzały się przypadki, że dieta kończyła się ciężką chorobą.

Tym razem postanowiłam odchudzać się zdrowo i nie rezygnować z żadnych produktów znajdujących się w piramidzie żywienia, zrezygnowałam z produktów które tuczą i są niezdrowe i tego jestem pewna, czyli oczywiście ze słodyczy, ograniczyłam tłuszcze trans i żywność wysoko przetworzoną, staram się też jeść mniej produktów mącznych (szczególnie na obiad), aczkolwiek nie wykluczam ich całkowicie.
Jak widać moja dieta jest skuteczna i nie kosztuje mnie wielkich poświęceń, nie muszę rezygnować z chleba, mleka czy ziemniaków, mogę jeść smacznie i to co lubię, a nie to co ktoś narzuca.
Z pewnością jest to też korzystne dla naszej kieszeni, nieraz widząc wymyślne przepisy w różnych dietach, łapałam się za głowę, bo gdybym miała codziennie tak jeść to mój mąż by zbankrutował :D.
Teraz gotuję to co smakuje nam obojgu i jest dostosowane do naszych możliwości finansowych, chcę by było zdrowo, smacznie i tanio :).
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiejsza żywność sklepowa nie ma nic wspólnego z jedzeniem naszych dziadków, jest tam pełno dziadostwa, warzywa pryskane, mleko z krową nie ma nic wspólnego, ale coś jeść trzeba i jeśli nie mam alergii pokarmowych, to nie widzę powodu aby rezygnować z jakichkolwiek produktów jedzonych w rozsądnych ilościach :).

Istotna dla mnie jest też regularność posiłków, w poście o odchudzaniu pisałam że jem 4 razy dziennie, niedawno zmieniłam to na 3 razy dziennie bo tak mi wygodniej. Nie chciało mi się ciągle siedzieć w kuchni i wymyślać nowych potraw, przeczytałam że konieczność jedzenia 5 razy dziennie jest mitem i wcale nie trzeba tyle jeść, nie jest to jedyna słuszna droga do chudnięcia (choćby TUTAJ o tym pisze). Dlatego uznałam, że będę jeść 3 razy dziennie, a zamiast drugiego śniadania robię sobie zielony koktajl, który jest zdrowy i sycący.
Jeśli chodzi o wielkość porcji, przyznam że nie mam głowy do liczenia kalorii, staram się jeść nie za dużo i nie za mało, tak by nie chodzić głodna i nie przejadać się. Poniżej podam przykład moich codziennych posiłków:

- śniadanie: bułka ciemna z masłem, z dodatkiem 2 jajek na miękko, lub jakiejś sałatki, pasty kanapkowej, albo po prostu robię sobie wiosenne kanapeczki z szynką, serem żółtym, pomidorkiem, sałatą i co tam jeszcze mam pod ręką, ostatnio zrobiłam też smalec ze skwarkami :).

- obiad: jest u mnie najbardziej sycącym daniem, zazwyczaj jest to mięso drobiowe lub ryby z ziemniakami/ryżem/kaszami i sałatką/surówką, lub dania jednogarnkowe. Jak pisałam powyżej, ograniczyłam produkty mączne na obiad, ale czasami zdarza mi się zrobić spaghetti, ostatnio zrobiłam pizze, w przyszłości nie wykluczam sporadycznego przyrządzania klusek czy pierogów, u nas ogólnie niewiele się takich dań jadało wcześniej, więc teraz ograniczenie ich nie stanowi żadnego problemu.

- kolacja: codziennie to samo od początku diety, czyli musli z mlekiem/jogurtem naturalnym/kefirem i bananem, przyzwyczaiłam się do tego posiłku i ciężko byłoby mi go czymś zamienić, na początku kupowałam gotowe musli, a teraz robię je sama

Od początku diety istotne było dla mnie odpowiednie odżywianie organizmu, wcześniej zapominałam o suplementach witaminowych, będąc na diecie zaczęłam brać zwykłą multiwitaminę, a także witaminę C w proszku. Odkąd pojawiły się mniszki lekarskie, pokrzywy i inne zioła dziko rosnące, robię z nich soki, teraz też robię koktajle z zieleniny z ogródka.
Oczywiście z witaminami, suplementami i miksturami naturalnymi też trzeba być ostrożnym, żeby nie przedobrzyć i co jakiś czas robić przerwy, jednak warto pamiętać o odpowiednim odżywianiu organizmu, bo zdrowy organizm o wiele lepiej funkcjonuje i znacznie ułatwia nam odchudzanie.

W czasie odchudzania ważna dla mnie była również poprawa trawienia, co można uzyskać dzięki odpowiedniemu zakwaszeniu żołądka poprzez spożywanie jogurtów/kefirów z dobrymi bakteriami, jedzenie kiszonek, picie soku z cytryny lub octu jabłkowego (rozcieńczonego w wodzie) przed śniadaniem, moje soki mniszkowe i pokrzywowe również poprawiają trawienie :).
Odpowiednio zakwaszony żołądek jest ważny nie tylko dla osób odchudzających się, ale dla każdego, gdyż o wiele lepiej trawi pokarmy, szczególnie białkowe, które źle strawione mogą prowadzić do wielu różnych dolegliwości. Przykładowo ja wcześniej miałam częsty problem ze zgagą, a odkąd zaczęłam się w ten sposób odżywiać nie miałam tego problemu ani razu.

Kolejną rzeczą, na którą chciałam zwrócić uwagę jest sól, bo tutaj pojawia się wiele sprzeczności, często pojawiają się informacje, nawet na blogach trenerów personalnych, aby unikać soli lub całkowicie ją wykluczyć. Jednak znaleźć można też inne informacje, że niedobór soli w organizmie może prowadzić do większej ilości chorób niż jej nadmiar, zaleca się spożywanie szczególnie soli himalajskiej bogatej w minerały, po treningu czy przy różnego rodzaju dolegliwościach żołądkowych (biegunki, wymioty), warto pić wodę ze szczyptą soli himalajskiej, bo dzięki temu organizm będzie odpowiednio nawodniony. Poza tym sól również wspomaga produkcję kwasów żołądkowych (czyli kwasu solnego) i poprawia trawienie.

Tym wpisem chciałam udowodnić, że nie trzeba wyrzekać się połowy produktów spożywczych, by chudnąć systematycznie i może powolnie (2-3 kg miesięcznie), ale dzięki temu unikniemy dolegliwości związanych ze zbyt szybkim chudnięciem i chorób, do jakich mogą prowadzić diety eliminacyjne, a także powstawania efektu jojo, bo po każdej takiej diecie trzeba w końcu zacząć powracać do spożywania normalnego jedzenia i wiem, że takie powroty (źle przeprowadzone) często kończą się efektem jojo. Dlatego lepiej uniknąć tych problemów i chudnąć powoli, jedząc to co lubimy i jesteśmy w stanie być na takiej diecie całe życie.
Przeczytałam na blogu jakiegoś trenera, że zanim zaczniemy jakąkolwiek dietę, należy się się najpierw zastanowić czy będziemy w stanie wytrzymać na tej diecie np. rok, bo skuteczna dieta to taka na której jesteśmy w stanie wytrzymać.
Dla mnie po raz pierwszy dieta nie jest katorgą, dlatego na niej wytrzymuję, nie chodzę głodna i odchudzanie po raz pierwszy w życiu sprawia mi przyjemność, nie mam ochoty już powracać do starych nawyków. Tego życzę wszystkim osobom odchudzającym się :).

12 komentarzy:

  1. Ja kiedyś znacznie ograniczyłam spożywanie pieczywa, jakoś tak samo wyszło, i waga od razu zaczęła mocno spadać w dół ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie wykluczenie słodyczy to bardzo ciężka sprawa.. im bardziej tego chcę tym gorzej idzie - czuje się jak narkoman na głodzie :D muszę to zrobić bardzo małymi kroczkami..

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i powodzeni życzę :) Ja nie przepadam za koktajlami, tym bardziej zielonego bym nie tknęła. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede wszystkim gratuluję pierwszych efektów. 8 kilo to naprawdę niezły wynik ! Ja póki co nie mam problemów z nadwagą, ale gdybym sobie bardziej pofolgowała to pewnie w końcu i mnie by nadprogramowe kilogramy osaczyły ;) Najlepiej nie przeprowadzać bardzo drastycznych kuracji, tylko ograniczyć najbardziej tuczące produkty, broń Boże nie najadać się na noc i zadbać o sporo ruchu na powietrzu. Polecam rower - kilogramy same się gubią,nawet nie wiadomo kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesze się, że Twoja dieta przynosi efekty.

    OdpowiedzUsuń
  6. I nie będzie efektu jojo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję, 8 kg to nie mały wyczyn:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wspaniałego już wyniku :)

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jedynie ograniczam ilość słodyczy i jem małe porcje :)

    Zapraszam do mnie, będzie mi miło, jeśli skomentujesz :) http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulujemy tych 8 kg i trzymamy kciuki za dalsze postępy :)
    Grunt to zmienić swoje złe nawyki żywieniowe i zastąpić je zdrowymi, Tobie na pewno uda się to w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  11. zazdroszczę. u mnie po odstawieniu słodyczy, cukru i niezdrowego jedzenia nic się nie podziało. stoję w miejscu już dłuuugi długi czas.
    ale tobię życze dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń