wtorek, 9 sierpnia 2016

Sushi z Biedry

Dziś parę słów o tym jak wyrzucić w błoto ok. 12 zł :P. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy nie jadłam sushi, może temu że jakoś nie było okazji, a może temu że sama tej okazji nie szukałam, po prostu nie przepadam za kuchnią azjatycką i nie kuszą mnie tego typu produkty. Z drugiej strony myślę, że wszystkiego warto spróbować i jeśli nie są to jakieś robale czy owoce morza, które mnie odpychają już samym wyglądem, to warto zaliczyć zjedzenie takich specjałów.
Moim ulubionym sklepem, w którym na co dzień robię zakupy jest Stonka xD i kiedy natrafiliśmy z mężem na sushi gotowe do zjedzenia, postanowiliśmy to kupić i wypróbować. Być może to był błąd żeby jeść takie biedronkowe sushi, być może bardziej zasmakowałoby mi świeże, dopiero co przyrządzone. Niestety w przypadku sushi biedronkowego potwierdziły się moje przypuszczenia, że to nie moje smaki i już więcej bym tego nie zjadła, dlatego poniżej opiszę tylko moje osobiste odczucia, bo może komuś kto lubi taką kuchnie to sushi przypadnie do gustu :).





Jak widzicie sushi umieszczone jest w plastikowym pudełeczku, w środku znajduje się 6 większych krążków i 3 mniejsze, dodatkowo do opakowania dołączone są pałeczki i sosy oraz marynowany imbir. Gdy zobaczyłam zawartość tych krążków, to zastanowiło mnie co tu ma tyle kosztować, w większości płacimy za twardy, zbity do kupy ryż i "zdechłe" warzywa, nie mówiąc już o nieświeżych rybach, które miały być w tym wszystkim najlepsze, a okazały się najgorsze, naprawdę już ten ryż był bardziej zjadliwy. Ciekawiły mnie te wodorosty, w które zawija się sushi, ale niezbyt przypadło mi to do gustu.
Dodatki znajdujące się w pudełku, które miały ułatwić delektowanie się tym rarytasem to:

Sos sojowy, który ratował smak, bo kojarzy mi się naszą rodzimą magą, a ją bardzo lubię, choć ostatnio rzadziej stosuję ze względu na zdrowie odżywianie ;). Tak intensywnie słony smak sosu sojowego sprawił, że pozostałe smaki były prawie niewyczuwalne, co akurat było mi bardzo na rękę :).





Chrzan Wasabi, którego tylko spróbowałam, bo ogólnie chrzanu nie lubię, a to było tak piekielnie palące, że nawet nie miałam ochoty tego do niczego dodawać 




Imbir marynowany, pierwszy raz się spotykam z takim imbirem, ogólnie imbir lubię, ale jako przyprawę w proszku, takie kawałki były dla mnie za ostre, być może lepiej by się sprawdziły jako dodatek do jakiejś sałatki. Pomysł ciekawy, ale zarówno chrzan i imbir, są dla osób lubiących hardcorową, palącą szamę. To zdecydowanie nie dla moich delikatnych kubków smakowych :).



Jak widzicie już przy dodatkach, poza sosem sojowym, składy są nieciekawe, a co tu dopiero mówić o składzie samego sushi 


Zdaję sobie sprawę z tego, że większość osób nie zaprząta sobie raczej głowy takimi pierdołami jak składy produktów, ja do niedawna też to miałam gdzieś, ale odkąd staram się zdrowo odżywiać, to chcąc nie chcąc zwracam uwagę na takie rzeczy. Wiadomo nie świruję do tego stopnia żeby niczego nie spróbować, bo to sama chemia itp., ale na co dzień staram się tego unikać, dlatego sushi z Biedry Wam zdecydowanie nie polecam, ze względu na cenę, skład, fakt że produkt jest nieświeży, przynajmniej nie tak jak ten dopiero co przyrządzony z naturalnych składników, a poza tym sushi to nie moja bajka, nie moje smaki i temu też nie mogę tego polecić :).




Lubicie sushi?


32 komentarze:

  1. nigdy nie jadłam sushi, chciałam kiedyś spróbować ale jednak się nie przekonałam ;)
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tak kiepsko wypada biedronkowe sushi. Ja często robię w domu i wszyscy je uwielbiają :)
    Na moim kulinarnym blogu znajdziesz przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie jadłam, będzie trzeba spróbować, ale chyba nie z biedry :D

    singo-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepsze sushi to to przygotowane na świeżo.

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię sushi, ale jadam wyłącznie te z restauracji :) Te biedronkowe jest słabe

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobno niewielu ludziom sushi smakuje za pierwszym razem i dopiero przy drugim podejściu przekonują się do niego i zakochują :D Na pewno warto by było jeszcze kiedyś spróbować takiego z chińskiej restauracji, prawdziwego ;)

    martynakrysinska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy nie jadłam sushi ale chyba najlepsze jest z restauracji ;)
    Obserwuje ;)
    jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj to nie dla mnie , nie lubie chińskiego jedzenia;*
    Ale biedronka dobrze zrobiła zaopatrując się w taki typ jedzenia iż jest dużo miłośników tej kuchni ;*
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam okazji spróbować sushi, ale z pewnością jeśli będę miała to wolę dobrą restaurację. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam w klubie ziomków nie przepadających za sushi ;-) nigdy nie próbowałam i...nie ciągnie mnie surowa ryba czy inne wodorosty ;-) podobnie jak Ty, także nie przepadam za potrawami palącymi gardło (wyjątek: lubię imbir:D) pozdrawiam wtorkowo, poliptyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bratowa przyrządza. Nie jest złe, ale zdecydowanie nie szaleję...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedyne sushi jakie jadłam to właśnie to z biedronki xD Nie smakuje mi i raczej ponownie nie spróbuje :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie jadłam i raczej nie skuszę się na takie jedzenie to nie moja bajka....chociaż robiąc dziś zakupy w Biedronce widziałam jak kupowała je jedna klientka i zastanawiałam się czy to jest aż takie dobre...?

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham chińskie jedzenie :) a sushi uwielbiam :)

    http://roksanafashionist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja sushi nawet z restauracji nie zjem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jadłam. Może kiedyś, jak nadarzy się okazja to spróbuje :D Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Jadłam i całkiem mi smakowało :) melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię sushi, ale nie wiem czy odważyłabym się kupić w biedronce. Po mojej przychodzi z pizza stamtąd zrezygnowałam z gotowych dań :D

    U mnie nowy post, zapraszam!
    MÓJ BLOG
    MÓJ KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham suchi ale to akurat z bidronki nie umywa się do tego z restauracji chińskiej
    Wpadnie na bloga i zobserwuj :https://modowi-channel-pink-beauty.blogspot.com/ , a pod postem zostaw linka do swojego chętnie na niego wpadne

    OdpowiedzUsuń
  20. super przydatny post *.* wspolna obserwacja ? Zapraszam <3 http://pinklips666.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja właśnie też pierwsze moje sushi kupiłam w biedronce to samo i mam podobnie tak jak Ty, że w ogóle mi nie smakowało, a być może jakbym zjadła takie z knajpki kto wie, może bym polubiła. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Często je kupuje i po prostu uwielbiam <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie jestem fanką sushi ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sushi nie dla mnie, nie przełknęłabym surowej ryby :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszyscy się tak bardzo boją, a idę o zakład, że połowa z was pewnie nawet nigdy sushi nie próbowała :P A jest naprawdę genialne według mnie. I nie zawsze musi być z surową rybą, w Polsce odchodzi się trochę od japońskich standardów i można zjeść rolki z wędzoną rybą, z surimi oraz innymi składnikami, które nie są surowe, a także bardzo jadalne :P Naprawdę nie ma się co bać, teraz sushi da się zjeść praktycznie ze wszystkim. Warto też znaleźć dobru sushibar, bo najgorsze co można zrobić to iść na pierwszy raz tam, gdzie podają ohydę i zrazić się definitywnie. Jeśli ktoś jest z Warszawy to polecam Sushiberry - mają wszystko zawsze świeże i wybór naprawdę ogromny. Nie ma się czego bać, każdy by znalazł coś dla siebie. Warto przełamać uprzedzenia i dać się zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie jadłam sushi i boję się spróbować. :D
    Pozdrawiam, http://maylinesia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Robiłyśmy trzy podejścia do sushi (dwa razy kupnego w markecie i raz w barze sushi) żadnego nie byłyśmy w stanie przełknąć :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Sushi z biedrony nie jest produktem najwyższych lotów.
    Ale chyba nikogo to nie dziwi przy cenie 12 złotych za zestaw. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam sushi, ale sushi kupne, a z susharni to niebo a ziemia :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie no, 12 zł za coś takiego to wcale nie jest dużo, uwierz :) Ale cena bardzo współmierna z jakością w tym przypadku, bo zestaw tani, ale ohydny. Też jadłam i nie polecam. Szczególnie uprzedzam osoby, które nigdy tej potrawy nie kosztowały - nie kupujcie takich boxów w marketach! Obrzydzicie sobie sushi na zawsze. A to naprawdę jest znakomite danie. Z tym, że powinno być odpowiednio wykonane, ze świeżych i dobrych jakościowo składników... Możecie mi wierzyć. Pierwszy raz zjadłam taki domowe robione u znajomych i było ok, ale jakoś mi szczególnie do serca nie przypadło. Potem miałam właśnie epizod "marketowy" i to był błąd, bo przez kilka lat nie tknęłam sushi. No a potem jakoś tak wyszło, że wylądowałam ze znajomymi w warszawskim Sushiberry, spróbowałam i zwariowałam, dosłownie :D Nie sądziłam, że to może smakować tak dobrze. Dlatego jeszcze raz powtarzam - uważajcie na to, gdzie jecie sushi, bo możecie się nieźle przejechać. Wybierajcie tylko sprawdzone knajpki, a tych sklepowych zestawów unikajcie jak ognia!

    PS. Co do imbiru - nie bez powodu, był dodany to zestawu, który kupiłaś. Nie jest on potrawą samą w sobie, służy jedynie do "wyczyszczenia" kubków smakowych między rolkami o różnych smakach, by lepiej je poczuć. Ja osobiście za nim nie przepadam i nie przegryzam rolek imbirem. Wasabi też jest dla mnie za ostre i to także nie jest konieczność, by go używać.

    OdpowiedzUsuń