czwartek, 2 lutego 2017

Co jem na diecie ketogenicznej?



Właśnie mija 6 tydzień, odkąd przeszłam na dietę ketogeniczną, wspominałam o tym TUTAJ i myślę, że po takim czasie, mogę już opisać swoje pierwsze wrażenie związane z tą dietą oraz mój przykładowy jadłospis.
Zanim przejdę do wgłębiania się w samą dietę, chciałam jeszcze poinformować, że w ciągu ostatnich dni schudłam kolejne 2 kg, tak więc w sumie będąc na tej diecie ubyło mi już ok. 4 kg w ponad miesiąc, przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że w czasie ok. 2 tygodni organizm musiał się przystosować do tej diety, dlatego ciekawa jestem jakie efekty będą w lutym, być może efekt będzie jeszcze lepszy :).

Jeśli chodzi o jedzenie, dieta w 70-80% powinna składać się z tłuszczu, 20-30% to białko i tylko 50g węglowodanów. Przy takich proporcjach organizm pozbawiony glukozy przestawia się na spalanie tłuszczu, zarówno tego z pożywienia, jak również tego z naszej tkanki tłuszczowej.
Najlepszym źródłem tłuszczu są oczywiście tłuste mięsa i właśnie takie mięsa, jak i podroby, zaleca się jako główny składnik diety. Niestety ja za mięsami ogólnie nie przepadam, nawet kiedyś planowałam być wegetarianką i nie jestem w stanie się przestawić na spożywanie dużej ilości tłustych mięs, dlatego zmuszona byłam ułożyć sobie swój własny jadłospis, dostosowany do moich preferencji smakowych, tak by proporcje mniej więcej były zachowane, a dieta, która i tak jest bardzo restrykcyjna, nie okazała się męczarnią i zmuszaniem się do jedzenia czegoś, czego nie lubię.

Po przemyśleniu sobie wszystkiego, stwierdziłam, że najlepszym sposobem na dostarczenie odpowiedniej ilości tłuszczów (zwłaszcza tych nasyconych, bo one są podstawą diety), jest po prostu dodawanie ich do gorących napojów typu kawa, herbata i wypijanie w formie płynów. Wśród sportowców bardzo popularnym napojem, zwłaszcza na śniadanie, jest tzw. kawa kuloodporna, czyli kawa z masłem i olejem kokosowym. Dokładnie tak to u mnie też wygląda, dodaję tłuszcze takie jak: masło, olej kokosowy, a nawet smalec, do ciepłych napojów i piję ok. 3-4 razy dziennie. Taki sposób pozwala mi dostarczyć odpowiednią ilość tłuszczu wymaganą na tej diecie, a jednocześnie nie jestem zmuszona do jedzenia dużych ilości tłustych mięs i ogólnie bardzo tłustych dań nafaszerowanych smalcem, co niestety nie jest zbyt apetyczne. 

Oczywiście oprócz tłuszczów jem również inne rzeczy, ale tutaj moje menu nie uległo znacznej zmianie, w porównaniu do menu sprzed diety ketogenicznej. Tak jak wcześniej jem jajka w różnej postaci, najczęściej jest to jajecznica na maśle z dodatkiem kilku plasterków salami, na obiad najczęściej jem kurczaka smażonego na smalcu, albo coś z piekarnika, lub gulasz. Generalnie te posiłki nie różnią się prawie niczym od moich wcześniejszych obiadów, może jedynie tym, że nie jem ziemniaków i ryżu tak jak wcześniej. 
Oczywiście obiady można sobie robić według uznania, nie muszą to być akurat codziennie mięsa, może to być również tłusta ryba czy jajko sadzone. 
Dodatkowo zjadam ok. 2-3 łyżki musli składającego się z wiórek kokosowych, siemienia lnianego, słonecznika i migdałów, aby uzupełnić trochę tłuszcze roślinne. 

Ostatnim punktem mojego codziennego menu są sałatki składające się głównie z niskowęglowodanowych warzyw. W 50 g węglowodanów mieści się naprawdę duża ilość tych najbardziej odżywczych, zielonych warzyw, głównie krzyżowych. Na tej diecie spokojnie można jeść sałatę, kapustę zwykłą i kiszoną, ogórki, pomidory, paprykę, brokuły, cukinie, kalafiory, wszelkiego rodzaju zieleninę, cebulę i pewnie jeszcze sporo tego by się znalazło, więc to nie jest tak, że dieta ketogeniczna składa się tylko z samych tłustych mięs. 
Taka ilość zdrowych warzyw jaka jest dopuszczalna na tej diecie, z pewnością przekracza ilość warzyw spożywanych przez przeciętnego Kowalskiego w ciągu dnia na "normalnej" diecie. Gdzieś czytałam, że możliwie jest jedzenie nawet kilograma warzyw dziennie, oczywiście po odpowiednim obliczeniu zawartości węglowodanów.
Aby nie przekraczać tego limitu 50 g węglowodanów na dzień, korzystałam z kalkulatorów dostępnych w internecie, gdzie można sprawdzić jaka ilość węgli przypada np. na 100 gram produktu, następnie każde warzywo czy nasiona ważyłam sobie na wadze kuchennej i obliczałam ile jeszcze mogę zjeść :). W tej chwili już to robię "na oko", chyba że wymyślam coś nowego i mam obawy, że mogłabym przekroczyć ten limit.

Podsumowując, samo jedzenie na tej diecie nie jest takie straszne jak wydawało mi się na początku, nawet do picia tłuszczu można się przyzwyczaić :). Dieta ma sporo zalet o których postaram się napisać w oddzielnym poście, ale jedną z tych najbardziej istotnych, jest to, że po prostu nie czuć na niej takiego głodu jak przy tradycyjnej diecie węglowodanowej, co sprawia, że moje życie już nie kręci się wokół jedzenia i regularnego przyrządzania posiłków co 3 godziny. Nie ma też katabolizmu mięśniowego, jak przy tradycyjnym modelu żywienia.
Krótko mówiąc na tej diecie możesz jeść ile chcesz, albo nie jeść, jeśli nie czujesz takiej potrzeby, nie przyniesie to żadnych skutków ubocznych jak hipoglikemia, ogólne rozdrażnienie na skutek spadku cukru we krwi, czy katabolizm, nie spowolnisz metabolizmu, a kilogramy lecą w dół :). Według mnie jest to jedna z najlepszych diet redukcyjnych dla sportowców i osób, które szybko chcą zgubić zbędne kilogramy, ale to wcale nie oznacza, że polecam ją osobom początkującym. Uważam, że i tak wprowadzanie zdrowych nawyków żywieniowych jest konieczne i najpierw powinno się odchudzać w standardowy sposób, powolnymi kroczkami, a dopiero w sytuacji, gdy organizm się przyzwyczai do takiego trybu życia i kilogramy zaczną spadać coraz wolniej, warto pomyśleć nad innymi sposobami.



16 komentarzy:

  1. Wygląda to ciekawie. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post
    Have a fab day sweetie!
    www.travelera.es

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze słyszę o piciu kawy z tłuszczem, zaskoczyłaś mnie :) Dla mnie największym problemem w tej diecie byłoby pewnie zmniejszenie ilości spożywanych węglowodanów :)
    Fajnie, ze dieta przynosi u Ciebie efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej, nie dla mnie diety wszelakie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałam dokładniej nazwy tej diety, ale faktycznie jest bardzo ciekawa i przede wszystkim - racjonalna, nie męczy organizmu. Też używam oleju kokosowego do kawy czy herbaty :) Życzę Ci powodzenia i motywacji w dążeniu do celu! :) I gratuluję pierwszych sukcesów :)

    buziaki!
    teddyandcrumb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Very interesting! Congratulations on your success! I can't sit on diets, but I can limit the consumption of meat or sweets
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  7. This is the very first time I hear about this diet, it seems strange that one can loose weight eating fat but I am glad you managed to do so.
    Greetings,
    Flo from
    https://femeieastazi.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia w dążeniu do celu :) Diet nigdy nie stosowałam, na taką również raczej bym się nie zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro działa i dobrze się na takiej diecie czujesz to super ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też jestem na diecie, zdrowotnej diecie, ale nadal staram się patrzeć i badać co mogę jeść a czego nie. Buziaczki :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  11. czyli trochę podobna do Kwaśniewskiego tyle że bez warzyw

    OdpowiedzUsuń
  12. Po ostatnich Twoich wpisach zaczęłam znowu trochę zastanawiać się nad moim jedzeniem. Nie stosuję żadnej diety, ale staram się przynajmniej nie podjadać słodyczy ;) Od czegoś trzeba zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Picie tłuszczu byłoby dla mnie nie do zaakceptowania :( Sama dieta wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym chyba nie przełknęła kawy z olejami czy masłem :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam wcześniej o takiej diecie, ale skoro Tobie ona pomoga, czujesz sie dobrze to pozostaje mi tylko życzyć powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń